Ładowanie…
Ładowanie…
Kim byli faceci z krzyżem na piersiach? Szpitalnicy, piraci i budowniczowie w jednym.
Nie da się zrozumieć Malty bez Rycerzy. Byli tu przez 268 lat i zmienili jałową skałę w twierdzę, której bała się cała Europa (i Imperium Osmańskie). Zostawili po sobie Vallettę, szpitale i ten słynny ośmioramienny krzyż.
Zaczynali w Jerozolimie jako szpitalnicy – opiekowali się chorymi pielgrzymami. Ale szybko zrozumieli, że w Ziemi Świętej trzeba umieć machać mieczem. Skutek? Stali się elitarną jednostką specjalną średniowiecza.
Na Maltę trafili trochę z przymusu (Cesarz Karol V dał im wyspę w zamian za... jednego sokoła rocznie. Najlepszy deal w historii nieruchomości). Maltańczycy nie byli zachwyceni, ale Rycerze szybko pokazali, że potrafią się bić.
To tutaj Rycerze przeszli do legendy. 40 tysięcy Turków kontra 700 rycerzy i garstka Maltańczyków. Szanse? Żadne. A jednak wytrzymali 4 miesiące piekła.
Jean de Valette, Wielki Mistrz (miał wtedy 70 lat!), walczył w pierwszym szeregu na moście w Birgu. Taki to był typ człowieka.
Po latach chwały Rycerze trochę... zgnuśnieli. Zaczęli żyć luksusowo, pili, grali w karty i piracili na morzu (tak, oficjalnie nazywali to "corso", ale to było piractwo). Kiedy Napoleon przypłynął w 1798 roku, poddali się bez walki. Wielki Mistrz Hompesch spakował walizki i Rycerze zniknęli z wyspy.
Fragmenty programu Roberta Makłowicza
7000 lat historii Malty
“Malta to miejsce, gdzie historia napisana jest w kamieniu.”
Tematy
Czytaj Dalej
Każdy artykuł jest tworzony z prawdziwych dyskusji turystycznych i wzbogacony o wskazówki od Moniki i społeczności.