Strait Street — Najgrzeszniejsza Ulica Śródziemnomorza
“Kiedyś raj dla marynarzy, dziś mekka dla fanów koktajli. Historia ulicy, która nigdy nie śpi.”

Jeśli mury mogłyby mówić, te na Strait Street (Triq id-Dejqa) musiałyby zostać ocenzurowane. To najwęższa ulica w Valletcie, ale z najszerszą historią. Przez lata była znana jako "The Gut" (Wnętrzności) — miejsce, gdzie brytyjscy marynarze szukali... hm, rozrywki.
Dziś? To najbardziej hipsterski adres w mieście. Ale spokojnie, duch dawnej rozpusty wciąż tu jest, tylko teraz podają go w kieliszku do martini.
Od Burdelu do Galerii Sztuki
W latach 50. było tu ponad 60 barów i klubów. Jazz grał do rana, a whisky lała się strumieniami. Marynarze bili się o kobiety, a kobiety biły się o pieniądze. To był Dziki Zachód, tyle że na Morzu Śródziemnym.
Kiedy Brytyjczycy wyjechali w 1979 roku, ulica umarła. Stała się ciemnym zaułkiem, którego wszyscy unikali. Aż do teraz. Ktoś mądry stwierdził: "Hej, ta historia jest genialna, zróbmy tu biznes". I zrobili.
Gdzie Warto Być (i Pić)
- Tico Tico: Legenda. Siedzi się na schodach na zewnątrz, pije wino i patrzy na tłum. Klimat jak z filmu Almodovara.
- Yard 32: Gin & Tapas bar. Mają chyba 200 rodzajów ginu. Jeśli powiesz, że nie lubisz ginu, to znaczy, że nie piłaś go tutaj.
- The Pub: Miejsce kultowe z innego powodu. To tutaj aktor Oliver Reed zmarł na zawał serca po wypiciu 8 piw, 12 podwójnych rumów i połowy butelki whisky (i wygraniu w siłowaniu na rękę z marynarzami). Szacunek.